Rok w wykresie produkcji
Jak wygląda krzywa roku w północnej części kraju, z czym porównywać własną produkcję, dlaczego chłodny słoneczny dzień bywa lepszy od upalnego i po czym poznać, że spadek to jednak usterka, a nie pogoda.
Pierwsza zima z instalacją bywa nieprzyjemnym zaskoczeniem. Aplikacja pokazuje wartości, przy których trudno uwierzyć, że cokolwiek działa, a przecież we wrześniu wszystko wyglądało znakomicie. Zaczyna się szukanie winnego: sprzętu, wykonawcy, ustawień. Tymczasem najczęściej wykres pokazuje dokładnie to, co powinien pokazywać o tej porze roku na tej szerokości geograficznej.
Warto więc raz porządnie przyjrzeć się temu, jak wygląda rok, i przy okazji nauczyć się, kiedy wykres naprawdę sygnalizuje problem.
Krzywa roku jest tu wyjątkowo nierówna
Latem dzień trwa bardzo długo i słońce wznosi się wysoko. Zimą dzień jest krótki, a słońce nawet w południe stoi nisko, więc promieniowanie przechodzi przez grubszą warstwę atmosfery i pada na moduły pod niekorzystnym kątem. Do tego dochodzi charakterystyczne dla tej części kraju zachmurzenie w miesiącach zimowych, które potrafi trwać dniami.
Efekt jest taki, że najsłabsze miesiące dają ułamek tego, co miesiące wiosenne i letnie. To nie jest wada instalacji ani skutek złego montażu — to podstawowa właściwość każdej instalacji słonecznej poza strefą równikową, tyle że im dalej na północ, tym wyraźniejsza. Rozkład miesięczny dla własnego adresu można zobaczyć w kalkulatorze nasłonecznienia PVGIS, o czym szerzej pisze strona /warunki-lokalne/. Warto to zrobić przed pierwszą zimą, a nie w jej trakcie.
Śnieg zeruje wykres i nic z tym nie robimy
Warstwa śniegu na module odcina światło niemal całkowicie, więc produkcja spada praktycznie do zera i utrzymuje się tam, dopóki pokrywa nie zejdzie albo nie stopnieje. Przy stromej połaci dzieje się to szybko, przy płaskiej może potrwać.
Pokusa, żeby wejść na dach i zsunąć śnieg, jest zrozumiała i prawie zawsze nieopłacalna. W najkrótszych dniach roku odzyskana w ten sposób energia jest niewielka, a ryzyko — upadek, uszkodzenie szkła, zarysowanie powłoki, zerwana obróbka — całkiem realne. Do tego moduły pozostają pod napięciem zawsze, gdy pada na nie światło. Zimowa przerwa jest wliczona w roczną rachubę już na etapie projektu.
Chłodny i słoneczny bije upalny i słoneczny
Ogniwa fotowoltaiczne pracują sprawniej w niższej temperaturze. Dlatego chłodny, przejrzysty dzień wczesną wiosną potrafi dać chwilową moc wyższą niż podobnie słoneczny dzień w środku upalnego lata, kiedy moduły są mocno nagrzane. Jeżeli przy okazji na ziemi zalega jeszcze śnieg, odbite od niego światło dokłada swoje.
Stąd bierze się zjawisko, które dziwi wielu właścicieli: rekordowe wartości chwilowe padają nie w lipcu, tylko wiosną. Suma miesięczna to co innego niż moc chwilowa i te dwie rzeczy warto od siebie oddzielać przy każdej ocenie.
Z czym porównywać, a z czym nie
Porównanie z instalacją znajomego prawie zawsze prowadzi donikąd. Inna moc, inny kąt, inny kierunek połaci, inny cień, inny falownik, czasem inna miejscowość. Zgodność takich wykresów byłaby przypadkiem.
Sensowne są trzy porównania. Pierwsze: ta sama instalacja w tym samym miesiącu poprzedniego roku. Drugie: miesięczny rozkład z kalkulatora nasłonecznienia dla własnego adresu, traktowany jako punkt odniesienia, a nie obietnica. Trzecie, najbardziej czułe: łańcuchy modułów tej samej instalacji porównywane ze sobą nawzajem, jeżeli falownik pokazuje je osobno.
Przy każdym porównaniu trzeba pamiętać, że rok różni się od roku pogodą. Dwa sąsiednie sezony mogą się różnić zauważalnie i nie musi za tym stać nic poza chmurami.
Kształt dnia mówi więcej niż suma
Suma dzienna to jedna liczba, a kształt krzywej to opowieść. Ładny dzień bezchmurny rysuje gładki łuk. Dzień z przelotnym zachmurzeniem daje krzywą postrzępioną, z ostrymi szczytami — czasem nawet wyższymi niż przy czystym niebie, bo chmura potrafi odbić dodatkowe światło.
Powtarzalne wcięcie o tej samej porze każdego dnia to prawie zawsze cień, a nie usterka. Jeżeli takie wcięcie pojawiło się w miejscu, w którym wcześniej go nie było, coś urosło, coś dobudowano albo coś zostało na dachu.
Krzywa ścięta płasko u góry w słoneczne południe to inna historia. Może oznaczać, że falownik ogranicza moc z powodu napięcia w sieci — zjawisko opisane we wpisie /blog/slaba-siec-i-wylaczenia-falownika/ — albo że pracuje w zbyt gorącym miejscu i się zabezpiecza.
Kiedy spadek jest sygnałem do zgłoszenia
Kilka sytuacji zasługuje na reakcję bez czekania na kolejny sezon. Nagły uskok produkcji, który nie mija po zmianie pogody. Jeden łańcuch modułów trwale odstający od drugiego przy tej samej ekspozycji. Powtarzające się komunikaty o błędach w dzienniku zdarzeń falownika. Wyraźnie niższa produkcja niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku przy pogodzie, która nie tłumaczy różnicy. Cokolwiek, co widać na module gołym okiem: przebarwienie, pęknięcie szkła, ślad nadpalenia przy puszce.
Zgłoszenie warto opisać konkretnie: co się dzieje, od kiedy, w jakich godzinach, co pokazuje dziennik zdarzeń, jak wygląda porównanie z poprzednim okresem. Do zgłoszenia potrzebna jest dokumentacja instalacji i warunki gwarancji — te powinny leżeć razem, o czym mowa na stronie /przylaczenie-i-rozliczenia/.
Prosty nawyk, który wystarcza
Raz w miesiącu zajrzyj do monitoringu i zapisz sumę miesięczną w jednym pliku albo zeszycie. Po dwóch sezonach masz własną historię, która odpowiada na większość pytań szybciej niż jakikolwiek poradnik: widać w niej i zimowe minimum, i wiosenny szczyt, i moment, w którym coś zaczęło odstawać.
Zimowy wykres nie jest oceną instalacji. Oceną jest cały rok — i dopiero rok zestawiony z rokiem pokazuje, czy instalacja pracuje tak, jak powinna.